Moi kochani czytelnicy.!
Wiem, że długo nie było żadnej nowej notki ale jest w wersji roboczej, że tak powiem.
Chyba zaczęłam za dużo opowiadań ponieważ się nie wyrabiam. I mam pytanie do was...
Dodać kolejną część
- The Secret Agent.
- One Shot'a (2Min)
- Zakończyć tamto opowiadanie 21 rozdziałem.
Wszystko zależy od was. Skoro zaczęłam to spodziewajcie się lawiny wpisów ponieważ moja mama ma na popołudnie a ja wolną chatę będę mieć a co najważniejsze chyba komputer ;D
Piszcie a ja się dostosuję ;)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
poniedziałek, 26 listopada 2012
LIEBSTER AWARD.
Liebster Award !
Zostałam wybrana przez : Aki~. Moje serduszko niezmiernie się cieszy iż komuś podoba się to co piszę bardzo dziękuję :**
Zasady:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
Odpowiedzi na pytania Aki~ :
1. Czym jest dla ciebie k-pop ? : Hmm.. k-pop jesta dla mnie całym życiem. Muzyka daje mi pocieszenie w złych chwilach, w dobrych momentach pokazuje mi jaki to świat jest piękny (mówię jakbym coś paliła xd ale taka jest prawda). Kiedy chcę się odłączyć od świata nie czytam książek tylko słuchawiki w uszy i spacer. Lecz wykonawcy dają mi wzór do naśladowania.
2. Masz jakieś zwierzątko domowe ? : Mam Kota. Taki pocieszna mała biała kulka. Pomyka sobie po domu i gryzie nogawki od spodni .! Mój kotek nazywa się Bambi ( jak ten jelonek ;D )
3. Ulubiona potrawa ? : Jezusie.! Jest tego tak wiele, ale uwielbiam zapiekankę makaronową mojej mamusi .
4.Czy masz jakiegoś koreańskiego/japońskiego ulubieńca ? Jeśli tak to kto to jest.: Lee Taemin i Zelo ;)
5. Ulubiony dzień tygodnia ? : Piątek .! Piątek weekendu początek .!
6. Lubisz zwierzęta ? Jakie jest twoje ulubione. : Kooocham.! Moje ulubione zwierzątko ? To dość trudne pytanie ale uwielbiam Psy.
7.Chciałabyś zamieszkać w Tokio ? : Nie Japonia nie jest dla mnie. Bardziej przekonuje mnie Korea Południowa (^-^)
8.Jaki jest twój ulubiony napój ? : Coca Cola ewentualnie piwo raz na jakiś czas ;p
9. Znienawidzony przedmiot w szkole ? : Matematyka (śmiech) nigdy nie byłam jakoś specjalnie utalentowana w tej dziedzinie.
10.Gdybyś miała możliwość poznać osobiście jedną azjatycką gwiazdkę kto by to był? : To chyba najtrudniejsze pytanie z dotychczas zadanych... Mimo wszystko spotkałabym się z Kibumem. Mamy podobne charaktery i myślę, że bardzo fajnie by nam się rozmawiało a ja z chęcią bym go poznała i wypytała go o sprawy mody (śmiech)
11.Jakiej cechy u siebie nie lubisz ?: Mam baaardzo dużo cech których nie lubię (śmiech) Ale główną chyba jest bezczelność lub mściwość. Tak mściwość to moja najgorsza cecha.
No i koniec ;D
Nominowane Blogi To :
1) http://shineeyaoilove.blogspot.com/
2) http://love-is-still-love.blogspot.com/
3) http://yooczka.blogspot.com/
4) http://shinee-yaoi-heaven.blogspot.com/
5) http://kpop-fanficki-pl.blogspot.com/
Niestety tylko tyle ponieważ nie mam zbytnio czasu ;D
PYTANIA :
1. Czym jest dla ciebie k-pop ?
2. Masz jakieś zwierzątko domowe ?
3. Ulubiona potrawa ?
4. Czy masz jakiegoś koreańskiego/japońskiego ulubieńca ?
Jeśli tak to kto to jest.
5. Ulubiony dzień tygodnia ?
6. Gdybyś mogła zmienić w sobie jedną rzecz co by to było ?
7. Jaką koreańską / Japońską osobę chciałabyś poznać.?
8. Uczysz się lub planujesz uczyć się jakiegoś azjatyckiego
języka ?
9. Co dała ci fascynacja Azją ?
10. Jak zaczęła się twoja przygoda z kpop-em ?
11. Twoje motto życiowe ?
czwartek, 1 listopada 2012
The Secret Agent I.
Hey. Wiem, że trochę się obijam, ale nie mam czasu. Liceum to nie przelewki. Wiem tłumaczę się. Ale oto daję wam nowe opowiadanie i mam prośbę. Piszcie w komentarzach czy mam je kontynuować czy dać sobie spokój. Bo nie ma sensu pisać czegoś co wam się nie podoba. Byłabym wdzięczna <3
Leżałem na białym leżaku i korzystałem z ciepłych promieni słonecznych, popijając zimnego drinka. Byłem w szoku gdy szef zadzwonił i oznajmił, że mam zasłużony urlop. To prawda pracowałem ciężko, wykonywałem najwięcej zleceń z całej agencji. Może dlatego, że od dziecka byłem szkolony na agenta i zdążyłem przywyknąć do tego co robi. Lubiłem tę adrenalinę podczas każdego zadania. Mimo tego brakowało mi czegoś w życiu, czegoś... tylko nie mam pojęcia czego. Lecz przez te co robiłem nigdy nie mogłem czuć się bezpiecznie, wszędzie mogli czyhać wrogowie, albo ich wysłannicy. Podczas gdy brałem kolejnego łyka zimnego napoju, do moich uszu dotarł dźwięk sms-a
"Od: Pracodawca;
Taemin wiem, że masz wolne, ale nagła sytuacja zmusza mnie do sprowadzenia cię wcześniej. To zadanie jest dla nas bardzo ważne i chcemy mieć pewność, że zostanie wykonane tak jak należy,czyli beż żadnych komplikacji. Transport przybędzie po ciebie za piętnaście minut, radziłbym się szybko spakować i oczekiwać go na dachy hotelu w którym jesteś zameldowany. Szczegóły dotyczące zadania wyślę kolejną wiadomością."
Zmarszczyłem brwi i głośno westchnąłem. taka była moja praca, zawsze niebezpieczna, ale i niespodziewana. Nigdy nie wiedziałem kiedy dostanę kolejne zlecenie, musiałem być przygotowany na wszystko o każdej godzinie.
Kolejna wiadomość przyszłą kilka minut później, gdy pakowałem swoją walizkę.
"Od: Pracodawca;
Choi Minho. Urodzony 9 grudnia 1991 r. Ma 21 lat i pracuje jako barman i kelner w Seulu" Jedna myśl ciągle nie dawała mi spokoju. Dlaczego teraz dostałem sms-a ze zleceniem ? Teruki zawsze powtarzał iż połączenie telefoniczne jest bardziej bezpieczne niż wiadomość. Więc o co chodziło ? Zapiąłem zamek od mojej sportowej torby i założyłem okulary. Tak jak było w poleceniu udałem się na dach i oczekiwałem transportu. Po chwili usłyszałem odgłos odrzutowca. Nawet się nie zorientowałem, gdy zostałem wciągnięty do środka i posadzony na fotelu, który tak przy okazji był całkiem wygodny.
- Panie Lee w Korei będziemy za dwie godziny, szef przygotował także najnowszej generacji sprzęt do wykonania tej akcji. Twoje ubrania są w tamtej reklamówce, a sprzęt w walizce. O ile dobrze wiem dostałeś szczegóły i nie muszę niczego tłumaczyć.- przytaknąłem głową i wziąłem do ręki jakieś kolorowe pisemko.
Lot minął mi nadzwyczaj szybko. Gdy znaleźliśmy się na miejscu chwyciłem plecak, do którego przełożyłem sprzęt i poprawiłem czapkę na głowie.
Zeskoczyłem z niskiej platformy po czym przystąpiłem do zadania.
Nie wiedziałem czym podpadł agencji ten chłopak, ale taka praca. Wdrapałem się na drzewo i obserwowałem dom chłopaka. Nie dziwiło mnie to, że nic specjalnego się nie działo. Gdy moje uszy zarejestrowały dźwięk głowa automatycznie skierowała się do jego źródła.
Minho zamykał drzwi od domu i z torbą na ramieniu opuścił teren swojej posesji. Z gracją kota zeskoczyłem z drzewa i podążyłem za nim. Dotarliśmy do baru, w którym pracował. Zdjąłem czapkę i poprawiłem włosy, postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat. Usiadłem na wysokim krześle przy barze i czekałem aż przyjdzie. Z dotychczasowych obserwacji Choi Minho nie był żadnym zagrożeniem. Coraz bardziej wątpiłem w to zlecenie.
- Co podać ?- zapytał chłopak,a ja posłałem mu uśmiech.
- Poproszę piwo.- odparłem bawiąc się rogiem papierowej serwetki.
- Oczywiście.- powiedział radośnie i odpowiedział mi uśmiechem następnie zniknął za barem wykonując moje zamówienie. Coś mi tu bardzo nie grało...
Po chwili poczułem wibracje w kieszeni oznajmiające połączenie. Wcisnąłem zieloną słuchawkę i czekałem, aż osoba po drugiej stronie zacznie mówić.
- Taemin ? To jest bardzo ważna sprawa. Teruki nie żyje, a władze nad agencją przejął KyuHyun. Ze swojego źródła wiem, że dostałeś nową misję. Nie wykonuj jej. Ten chłopak gdyby się postarał i odnowił pewne kontakty mógłby zniszczyć agencję i wszystkie inne. - Oznajmił Key, a mi szczęka opadła.
- A-ale jak to ? - zapytałem roztrzęsionym głosem.
- Minee teraz nie ma na to czasu, spotkajmy się jutro tam gdzie zawsze- oznajmił i zakończył połączenie. Podniosłem kufel zimnego piwa i pociągnąłem łyk.
W głowie mi się nie mieściło, że Teruki nie żyje. To on nauczył mnie każdej z możliwych sztuk walki, celności i posługiwania się bronią. To dzięki niemu byłem tak dobry i tyle potrafiłem. Przecież budynek agencji był za dobrze chroniony, żeby ktoś mógł tak łatwo się do niej dostać.
Spędziłem w lokalu jeszcze parę dobrych godzin, a później idąc za chłopakiem skierowaliśmy się znowu pod jego dom.
Powiem szczerze z tego co mogłem się zorientować Choi prowadził bardzo nudne życie. Tylko praca, dom, praca, dom. Ponownie zająłem miejsce na drzewie i założyłem jeszcze jedną bluzę. Jeżeli przyjdzie mi spędzić tutaj noc to skurcze kręgów szyjnych mam zapewnione. Skrzyżowałem ramiona na klatce piersiowej i usadowiłem się wygodnie patrząc w okno chłopaka. Gdyby mnie zobaczył pomyślałby pewnie, że jestem jakimś nieletnim zboczeńcem. Prychnąłem i schowałem twarz głębiej w szaliku. Wyciągnąłem telefon i zacząłem pisać wiadomość.
"Do Key;
Możemy potkać się dzisiaj ? Musimy porozmawiać, a moje zlecenie jest bezpieczne w domu. To jest bardzo pilne."
Wysłałem sms-a i spojrzałem ponownie w okno chłopaka. Światło było zgaszone, a ów osobnik spał na dwuosobowym łóżku owinięty szczelnie w zieloną kołdrę.
- Więc o czym chciałeś ze mną rozmawiać ?- omal nie spadłem z drzewa, gdy obok pojawił się nagle Kibum. Czasami zapominam, że on też jest agentem i potrafi skradać się równie dobrze jak ja.
- Co mam teraz z nim zrobić ? Skoro Agencja już o nim wie to nigdzie nie jest bezpieczny- stwierdziłem patrząc pytająco w jego stronę. Mimo iż byłem najlepszym agentem często radziłem się w trudnych sprawach starszego.
- Wiesz mógłbyś go ochraniać... No wiesz umieścić w bezpiecznym miejscu, a my musimy wymyślić plan na pozbycie się KyuHyun'a. - oznajmił, na co ja pokiwałem energicznie głową zapamiętując każde jego słowo.
- Ale skąd to wszystko wiesz ?- zapytałem, a chłopakowi na policzki wpełzł obfity rumieniec.- ZNOWU SYPIASZ Z ONEW .! - krzyknąłem, otwierając szeroko oczy ze zdziwienia.
- Nie prawda .!- zaprzeczył i zaczerwienił się jeszcze bardziej.
- Wiedziałem .! To od niego dowiadujesz się wszystkiego pierwszy .! - zachichotałem i zajrzałem w okno chłopaka. Rzucał się nerwowo po łóżku zrzucając przy tym książki z regału.
- Wcale nie sypiam z JinKim...- mruknął.
- Dobra, nie interesuje mnie to czy do siebie wróciliście czy też nie... Key to jest poważny problem i nie wiem co mam zrobić. Nie chcę narażać niewinnego człowieka na śmierć.- powiedziałem. Chłopak prychnął jak to miał w zwyczaju robić jeżeli coś wydawało się banalnie proste. Włożył rękę do kieszeni i wyjął z niej małe urządzenie.
- Masz. To jest lokalizator dzięki, któremu znajdziesz chłopaka za każdym razem gdy zniknie ci z oczu.- wyjaśnił i podał mi nadajnik. Przyjrzałem się mu uważniej i ponownie spojrzałem na przyjaciela.
- Mam pytać skąd go masz czy raczej niekoniecznie ?- zapytałem chowając sprzęt do kieszeni bluzy.
- Lepiej nie. - powiedział zeskakując z drzewa.- Mam nadzieję iż na coś się przydałem, jak coś to dzwoń. - powiedział i zniknął. Tak Key był mistrzem chowania się w cieniu. Poprawiłem się na niewygodniej gałęzi i ze skupieniem obserwowałem smacznie śpiącego chłopaka.
- Nawet nie wiesz w jakim niebezpieczeństwie jesteś-wyszeptałem do siebie. Po trzech godzinach popadłem w stan podobny do snu.
Noc minęła zaskakująco spokojnie, obudziłem się o szóstej jak to miałem w zwyczaju i ponownie wpatrywałem się w okno. Minho nagle podszedł do okna i otworzył je szeroko wdychając świeże poranne powietrze. Rozejrzał się po podwórku, a następnie jego wzrok skierował się centralnie na mnie.
- Czyli jednak siedziałeś tu całą noc- rzekł i usiadł na parapecie. Powoli niczym przestraszony kotek zbliżyłem się do niego.
- Nie rozumiem o czym mówisz.- mruknąłem zakładając na plecy plecak.
- Wczoraj śledziłeś mnie jak szedłem do baru, później siedziałeś tak długo aż nie zamknąłem- odpowiedział- może wejdziesz do środka i wszystko mi wytłumaczysz ? -zaproponował, a ja przytaknąłem głową po czym wskoczyłem przez okno lądując na zielonym kudłatym dywaniku.
- Miałem na myśli drzwi, ale jak wolisz.- powiedział cicho i usiadł na łóżku podczas kiedy ja chodziłem nerwowo po pokoju.
-Wczoraj dostałem zlecenie, aby się ciebie pozbyć, jako iż trochę zwątpiłem w to zadanie postanowiłem cię poobserwować. Wtedy w barze dowiedziałem się, że mój szef nie żyje a całą władzę nad agencją przejął mój wróg. Teraz kiedy o tobie wiedzą nigdzie nie jesteś bezpieczny- powiedziałem i schowałem ręce do kieszeni czekając na reakcje chłopaka. Jeszcze żadnej osobie nie zdradzałem takich informacji.
- To co mam teraz zrobić twoim zdaniem ? - zapytał spokojnie unosząc brwi do góry.
- Przez ten tydzień nic ci nie grozi, ponieważ myślą iż się tobą zajmę. W późniejszym czasie umieszczę cię w miejscu oddalonym od jakichkolwiek ludzi.- wytłumaczyłem.
- I będę musiał się tak ukrywać do końca życia ?- ponownie zadał pytanie, na co prychnąłem.
- Nie pozostaniesz w ukryciu tak, długo aż nie pozbędziemy się KyuHyun'a i nie przejmiemy władzy nad Agencją.- zaśmiałem się i wyciągnąłem nadajnik.- To jest Lokalizator. Przyczep go sobie do brzucha, a zawsze będę wiedział o twoim położeniu.- wręczyłem mu ów przedmiot i wskazałem na miejsce w którym powinno znajdować się urządzenie. Z zawahaniem wykonał moje polecenie i spojrzał niepewnie. Pierwsze z wielu zadań już wykonane.
Leżałem na białym leżaku i korzystałem z ciepłych promieni słonecznych, popijając zimnego drinka. Byłem w szoku gdy szef zadzwonił i oznajmił, że mam zasłużony urlop. To prawda pracowałem ciężko, wykonywałem najwięcej zleceń z całej agencji. Może dlatego, że od dziecka byłem szkolony na agenta i zdążyłem przywyknąć do tego co robi. Lubiłem tę adrenalinę podczas każdego zadania. Mimo tego brakowało mi czegoś w życiu, czegoś... tylko nie mam pojęcia czego. Lecz przez te co robiłem nigdy nie mogłem czuć się bezpiecznie, wszędzie mogli czyhać wrogowie, albo ich wysłannicy. Podczas gdy brałem kolejnego łyka zimnego napoju, do moich uszu dotarł dźwięk sms-a
"Od: Pracodawca;
Taemin wiem, że masz wolne, ale nagła sytuacja zmusza mnie do sprowadzenia cię wcześniej. To zadanie jest dla nas bardzo ważne i chcemy mieć pewność, że zostanie wykonane tak jak należy,czyli beż żadnych komplikacji. Transport przybędzie po ciebie za piętnaście minut, radziłbym się szybko spakować i oczekiwać go na dachy hotelu w którym jesteś zameldowany. Szczegóły dotyczące zadania wyślę kolejną wiadomością."
Zmarszczyłem brwi i głośno westchnąłem. taka była moja praca, zawsze niebezpieczna, ale i niespodziewana. Nigdy nie wiedziałem kiedy dostanę kolejne zlecenie, musiałem być przygotowany na wszystko o każdej godzinie.
Kolejna wiadomość przyszłą kilka minut później, gdy pakowałem swoją walizkę.
"Od: Pracodawca;
Choi Minho. Urodzony 9 grudnia 1991 r. Ma 21 lat i pracuje jako barman i kelner w Seulu" Jedna myśl ciągle nie dawała mi spokoju. Dlaczego teraz dostałem sms-a ze zleceniem ? Teruki zawsze powtarzał iż połączenie telefoniczne jest bardziej bezpieczne niż wiadomość. Więc o co chodziło ? Zapiąłem zamek od mojej sportowej torby i założyłem okulary. Tak jak było w poleceniu udałem się na dach i oczekiwałem transportu. Po chwili usłyszałem odgłos odrzutowca. Nawet się nie zorientowałem, gdy zostałem wciągnięty do środka i posadzony na fotelu, który tak przy okazji był całkiem wygodny.
- Panie Lee w Korei będziemy za dwie godziny, szef przygotował także najnowszej generacji sprzęt do wykonania tej akcji. Twoje ubrania są w tamtej reklamówce, a sprzęt w walizce. O ile dobrze wiem dostałeś szczegóły i nie muszę niczego tłumaczyć.- przytaknąłem głową i wziąłem do ręki jakieś kolorowe pisemko.
Lot minął mi nadzwyczaj szybko. Gdy znaleźliśmy się na miejscu chwyciłem plecak, do którego przełożyłem sprzęt i poprawiłem czapkę na głowie.
Zeskoczyłem z niskiej platformy po czym przystąpiłem do zadania.
Nie wiedziałem czym podpadł agencji ten chłopak, ale taka praca. Wdrapałem się na drzewo i obserwowałem dom chłopaka. Nie dziwiło mnie to, że nic specjalnego się nie działo. Gdy moje uszy zarejestrowały dźwięk głowa automatycznie skierowała się do jego źródła.
Minho zamykał drzwi od domu i z torbą na ramieniu opuścił teren swojej posesji. Z gracją kota zeskoczyłem z drzewa i podążyłem za nim. Dotarliśmy do baru, w którym pracował. Zdjąłem czapkę i poprawiłem włosy, postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat. Usiadłem na wysokim krześle przy barze i czekałem aż przyjdzie. Z dotychczasowych obserwacji Choi Minho nie był żadnym zagrożeniem. Coraz bardziej wątpiłem w to zlecenie.
- Co podać ?- zapytał chłopak,a ja posłałem mu uśmiech.
- Poproszę piwo.- odparłem bawiąc się rogiem papierowej serwetki.
- Oczywiście.- powiedział radośnie i odpowiedział mi uśmiechem następnie zniknął za barem wykonując moje zamówienie. Coś mi tu bardzo nie grało...
Po chwili poczułem wibracje w kieszeni oznajmiające połączenie. Wcisnąłem zieloną słuchawkę i czekałem, aż osoba po drugiej stronie zacznie mówić.
- Taemin ? To jest bardzo ważna sprawa. Teruki nie żyje, a władze nad agencją przejął KyuHyun. Ze swojego źródła wiem, że dostałeś nową misję. Nie wykonuj jej. Ten chłopak gdyby się postarał i odnowił pewne kontakty mógłby zniszczyć agencję i wszystkie inne. - Oznajmił Key, a mi szczęka opadła.
- A-ale jak to ? - zapytałem roztrzęsionym głosem.
- Minee teraz nie ma na to czasu, spotkajmy się jutro tam gdzie zawsze- oznajmił i zakończył połączenie. Podniosłem kufel zimnego piwa i pociągnąłem łyk.
W głowie mi się nie mieściło, że Teruki nie żyje. To on nauczył mnie każdej z możliwych sztuk walki, celności i posługiwania się bronią. To dzięki niemu byłem tak dobry i tyle potrafiłem. Przecież budynek agencji był za dobrze chroniony, żeby ktoś mógł tak łatwo się do niej dostać.
Spędziłem w lokalu jeszcze parę dobrych godzin, a później idąc za chłopakiem skierowaliśmy się znowu pod jego dom.
Powiem szczerze z tego co mogłem się zorientować Choi prowadził bardzo nudne życie. Tylko praca, dom, praca, dom. Ponownie zająłem miejsce na drzewie i założyłem jeszcze jedną bluzę. Jeżeli przyjdzie mi spędzić tutaj noc to skurcze kręgów szyjnych mam zapewnione. Skrzyżowałem ramiona na klatce piersiowej i usadowiłem się wygodnie patrząc w okno chłopaka. Gdyby mnie zobaczył pomyślałby pewnie, że jestem jakimś nieletnim zboczeńcem. Prychnąłem i schowałem twarz głębiej w szaliku. Wyciągnąłem telefon i zacząłem pisać wiadomość.
"Do Key;
Możemy potkać się dzisiaj ? Musimy porozmawiać, a moje zlecenie jest bezpieczne w domu. To jest bardzo pilne."
Wysłałem sms-a i spojrzałem ponownie w okno chłopaka. Światło było zgaszone, a ów osobnik spał na dwuosobowym łóżku owinięty szczelnie w zieloną kołdrę.
- Więc o czym chciałeś ze mną rozmawiać ?- omal nie spadłem z drzewa, gdy obok pojawił się nagle Kibum. Czasami zapominam, że on też jest agentem i potrafi skradać się równie dobrze jak ja.
- Co mam teraz z nim zrobić ? Skoro Agencja już o nim wie to nigdzie nie jest bezpieczny- stwierdziłem patrząc pytająco w jego stronę. Mimo iż byłem najlepszym agentem często radziłem się w trudnych sprawach starszego.
- Wiesz mógłbyś go ochraniać... No wiesz umieścić w bezpiecznym miejscu, a my musimy wymyślić plan na pozbycie się KyuHyun'a. - oznajmił, na co ja pokiwałem energicznie głową zapamiętując każde jego słowo.
- Ale skąd to wszystko wiesz ?- zapytałem, a chłopakowi na policzki wpełzł obfity rumieniec.- ZNOWU SYPIASZ Z ONEW .! - krzyknąłem, otwierając szeroko oczy ze zdziwienia.
- Nie prawda .!- zaprzeczył i zaczerwienił się jeszcze bardziej.
- Wiedziałem .! To od niego dowiadujesz się wszystkiego pierwszy .! - zachichotałem i zajrzałem w okno chłopaka. Rzucał się nerwowo po łóżku zrzucając przy tym książki z regału.
- Wcale nie sypiam z JinKim...- mruknął.
- Dobra, nie interesuje mnie to czy do siebie wróciliście czy też nie... Key to jest poważny problem i nie wiem co mam zrobić. Nie chcę narażać niewinnego człowieka na śmierć.- powiedziałem. Chłopak prychnął jak to miał w zwyczaju robić jeżeli coś wydawało się banalnie proste. Włożył rękę do kieszeni i wyjął z niej małe urządzenie.
- Masz. To jest lokalizator dzięki, któremu znajdziesz chłopaka za każdym razem gdy zniknie ci z oczu.- wyjaśnił i podał mi nadajnik. Przyjrzałem się mu uważniej i ponownie spojrzałem na przyjaciela.
- Mam pytać skąd go masz czy raczej niekoniecznie ?- zapytałem chowając sprzęt do kieszeni bluzy.
- Lepiej nie. - powiedział zeskakując z drzewa.- Mam nadzieję iż na coś się przydałem, jak coś to dzwoń. - powiedział i zniknął. Tak Key był mistrzem chowania się w cieniu. Poprawiłem się na niewygodniej gałęzi i ze skupieniem obserwowałem smacznie śpiącego chłopaka.
- Nawet nie wiesz w jakim niebezpieczeństwie jesteś-wyszeptałem do siebie. Po trzech godzinach popadłem w stan podobny do snu.
Noc minęła zaskakująco spokojnie, obudziłem się o szóstej jak to miałem w zwyczaju i ponownie wpatrywałem się w okno. Minho nagle podszedł do okna i otworzył je szeroko wdychając świeże poranne powietrze. Rozejrzał się po podwórku, a następnie jego wzrok skierował się centralnie na mnie.
- Czyli jednak siedziałeś tu całą noc- rzekł i usiadł na parapecie. Powoli niczym przestraszony kotek zbliżyłem się do niego.
- Nie rozumiem o czym mówisz.- mruknąłem zakładając na plecy plecak.
- Wczoraj śledziłeś mnie jak szedłem do baru, później siedziałeś tak długo aż nie zamknąłem- odpowiedział- może wejdziesz do środka i wszystko mi wytłumaczysz ? -zaproponował, a ja przytaknąłem głową po czym wskoczyłem przez okno lądując na zielonym kudłatym dywaniku.
- Miałem na myśli drzwi, ale jak wolisz.- powiedział cicho i usiadł na łóżku podczas kiedy ja chodziłem nerwowo po pokoju.
-Wczoraj dostałem zlecenie, aby się ciebie pozbyć, jako iż trochę zwątpiłem w to zadanie postanowiłem cię poobserwować. Wtedy w barze dowiedziałem się, że mój szef nie żyje a całą władzę nad agencją przejął mój wróg. Teraz kiedy o tobie wiedzą nigdzie nie jesteś bezpieczny- powiedziałem i schowałem ręce do kieszeni czekając na reakcje chłopaka. Jeszcze żadnej osobie nie zdradzałem takich informacji.
- To co mam teraz zrobić twoim zdaniem ? - zapytał spokojnie unosząc brwi do góry.
- Przez ten tydzień nic ci nie grozi, ponieważ myślą iż się tobą zajmę. W późniejszym czasie umieszczę cię w miejscu oddalonym od jakichkolwiek ludzi.- wytłumaczyłem.
- I będę musiał się tak ukrywać do końca życia ?- ponownie zadał pytanie, na co prychnąłem.
- Nie pozostaniesz w ukryciu tak, długo aż nie pozbędziemy się KyuHyun'a i nie przejmiemy władzy nad Agencją.- zaśmiałem się i wyciągnąłem nadajnik.- To jest Lokalizator. Przyczep go sobie do brzucha, a zawsze będę wiedział o twoim położeniu.- wręczyłem mu ów przedmiot i wskazałem na miejsce w którym powinno znajdować się urządzenie. Z zawahaniem wykonał moje polecenie i spojrzał niepewnie. Pierwsze z wielu zadań już wykonane.
sobota, 13 października 2012
20. Najlepsza noc w życiu.
Ja wiem, że dawno mnie tu nie było i bardzo przepraszam. Ale byłam chora, a później tyle zaległości w sprawdzianach, że to jest jakaś masakra. Jeszcze nie napisałam wszystkich sprawdzianów, lecz to tylko kwestia czasu. Trzymajcie za mnie kciuki abym to wszystko napisała pozytywnie. No i oznajmiam iż to jest ten rozdział na który chyba wszystkie yaoi'stki czekały. Może nie wyszedł mi tak dobrze jak planowałam, ale dałam z siebie wszystko. Komentujcie obserwujcie. Mam nadzieję iż się wam spodoba.
- Jjong podasz mi poduszkę ?- zapytałem wskazując palcem ów przedmiot. Chłopak spojrzał na mnie jak na wariata i prychnął donośnie.
- Bummie bozia rączki dała ? Nóżki masz ? Więc rusz swój ponętny tyłek i sam sobie sięgnij. - powiedział przeskakując z kanału na kanał.
- No ale ja tak wygodnie siedzę... Czekaj czy ty właśnie powiedziałeś, że mam ponętną pupcię ? - zapytałem z zaskoczeniem spoglądając na wokalistę.
- A co zaprzeczysz ? Każdy chyba to wie i taka jest prawda - odpowiedział i powrócił do wcześniej wykonywanej czynności.
- Umma ja z Minho będziemy na poddaszu, więc jakby Onew pytał to sprzątamy, a wy- wskazał na nas Maknae- nie przeszkadzajcie nam.- oznajmił.
- Bardzo taktownie poinformowałeś nas o tym, że chcecie się kochać, ale mam małą prośbę. Postaraj się aby twoje jęki i w ogóle jakiekolwiek dzwięki jakie masz zamiar wydawać nie były słyszalne w całym domu.- upomniałem go i machnięciem ręki pozwoliłem mu odejść. Gdy młodszy z gracją kociaka opuścił pomieszczenie, podskoczyłem radośnie na kanapie.
- Nasz Taeś nareszcie stanie się mężczyzną.!- pisnąłem.
- Dla mnie on zawsze będzie dzieckiem- mruknął Jonghyun opierając głowę na ramieniu przeszczęśliwej Divy.
Zamknąłęm za sobą drzwi i podszedłem do swojego chłopaka, który siedział na drewnianym krześle wpatrzony w okno.
- Powiedzieli, że nie ma sprawy. A tak poza tym Key-umma był bardzo ucieszony...- zamyśliłem się i zmarszczyłem brwi by po chwili usadowić się wygodnie na kolanach Choi. - Nasza Diva jest stanowczo zbyt domyślna- zaśmiał się chłopak i pocałował mnie w szyję. -To co robimy ?- zapytał sunąc ustami po mojej szczęce.
- No nie wiem możemy porozmawiać.- odpowiedziałem siadając na miękkim łóżku i spojrzałem na niego wymownie.
- Możemy... ale ja mam ochotę na coś trochę innego.- mruknął po czym zawisł nade mną z dzikością w oczach. Spodobało mi się to więc igrałem z nim dalej.
- Oh.! Na co masz taką ochotę ? Ja na mleko bananowe i ciasteczka, takie jak robi One...- nie dokończyłem bo przerwały mi usta Minho na swoich. Wargi chłopaka były stanowczo lepsze od ulubionego napoju czy nawet chrupiących ciasteczek. Choi nadal wisząc składał na moich ustach takie delikatne pocałunki jakby bał sie, że gdziesz zniknę.
- Nie jestem z porcelany żabolu, nigdzie ci nie ucieknę.- powiedziałem spokojnie.
- Wiem, ale nadal nie mogę uwierzyć, że tu jesteś i to ze mną - odpowiedział zjeżdżając w zagłębienie mojej szyi. Po chwili poczułem wilgotny język starszego przez co przeszły mnie ciarki na całym ciele. Powoli frżącymi rękoma zacząłem odpinać guziki od jego koszuli. Nag;le zadzwonił telefon oznajmiając połączenie piosenką No Mercy B.A.P
- Odbierz- mruknąłem chcąc wstać, lecz powstrzymała mnie jego ręka.
- Teraz jestem zajęty- oznajmił przygryzając mi ucho, natomiast prawą ręką pozbył się telefonu, mianowicie rzucił nim o ścianę co wywołało na mojej twarzy ogromny szok, ktory po chwili ustąpił uczuciu przyjemności ponieważ Choi pozbył się mojego podkoszulka i z uczuciem zaczął ssać sutki. Oddychałem ciężko co jakiś czas niechcianie jęcząć. Prawie krzyknąłem, gdy przygryzł mojego już twardego sutka.
- Nie powstrzymuj tego. Chcę słyszeć czy jest ci dobrze.- wyszeptał i zjechał niżej wsuwając język w mój pempek.
- Ale to jest takie zawstydzające.- odpowiedziałem sapiąc. Mingo przejechał dłonią po wybrzuszeniu w moich spodniach, a ja odruchowo uniosłem biodra w górę.
- Proszę zrób to dla mnie. Obiecuję, że też nic nie bedę powstrzymywał. Te chwile są tylko dla nas i nikt tego nie zniszczy.- obiecał, a ja pokiwałem nieśmiało głową. Tyle mu wystarczyło. Zębami odpiął guzik od spodni i powoli je ze mnie sciągał. Czyli ja zostałem w samych bokserkach, a on miał tylko do połowy rozpiętą koszulę. Chciałem dokończyć jej odpinanie, lecz chłopak mi w tym przeszkodził. Zmarszczyłem brwi i spojrzałem pytająco w jego czarne pełne podniecenia oczy.
- Najpierw ja zajmę się tobą, a później ty możesz robić co chcesz- mruknął i wsunął jeden palec za gumkę od mojej bielizny. Wycałował całę podbrzusze i zjerzdzał coraz niżej razem z bokserkami, które po kilku sekundach podziwiały naszą podłogę. Mimowolnie spłonąłem rumieńcem i uciekłem od wzroku partnera.
- Minee, skarbie spójrz na mnie. Jesteś piękny, nie masz się czego wstydzić. Pamiętaj to nasz pierwszy raz.- powiedział, a ja z powątpieniem spojrzałem na tę prześliczną twarz. Pocałował mnie czule, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i przejechał dłonia po mocno pobudzonym członku. Cmoknął główkę mojego penisa co wywołało u mnie ciche mruknięcie.
-Ale Key- Umma prosił o ciiiiiiiiiszę..- wysapałem ponieważ oblizał wzdłóź całego penisa. Nawet się nie zorientowałem, gdy wziął go do ust i zaczął robić chamsko powiem loda. Kilka minut później za spermą na ustach złączył nas w namiętnym pocałunku. Podniosłęm się do pozycji siedzącej i zacząłem rozpinać jego kosdzulę. Nareszcie to ja mogłem przejąć stery i patrzeć na wykrzywioną w ekstazie twarz swojego kochanka.
- Teraz moja kolej.- oznajmiłem i przyssałęm się do jabłka adama. Usiadłem na kolanach przodem do niego po czym zacząłem podgryzać jego sutki.
- Będziesz mnie teraz torturował prawda ?- zapytał z kpiącym uśmieszkiem na twarzy.
- Oj kochany nawet nie wiesz jak bardzo.- odparłem. Zachichotałem złowieszczo i ucałowałem jego umięśniony bruch. W głowie z każdą sekundą kreował się plan dzisiejszej nocy. Opruszkami palców gładziłem jego skurę wywołując na jego ciele dreszcze. Przejechałem językiem od jego szyi po linie spodni, aby po chwili zabrać się za ich odpinanie. Jednym ruchem ściągnąłem z niego jeansy i zacząłem odwiązywać sznurek od bokserek z wielkim uśmiechem na twarzy. Następnie bielizna podzieliła miejsce mojej koszulki, a ja nareszcie mogłem zrobić co planowałem.
- Wejdź we mnie.- wyszeptałem, sam sobie się dziwiąc o wypowiedziane słowa. Chłopak powolnym ruchem zbliżył się do mnie i spojrzał prosto w oczy.
- Napewno tego chcesz ?- zapytał szeptem. Przytaknąłem skinięciem głowy,a on wsadził we mnie jeden palec, całując przy tym moje plecy. Kilka chwil później dołączył do niego kolejny. Przyznam się bez bicia to było trochę niekomfortowe uczucie, ale warte przyjemności. Zamknąłem oczy, aby chociaż przez chwilę oderwać się od tego nieprzyjemnego uczucia. MInho wyjął ze mnie swoje palce, aby zastąpić je członkiem. Zacisnąłem mocno zęby tłumiąc łzy, które zdążyły pojawić się w moich oczach.
- Minee...- wyszeptał Choi.
- Nie zwracaj uwagi... Chcę doprowadzić to do końca zrozumiano ?- zapytałem podpierając się mocniej o łóżko. Chłopak jednak chciał sprawić mi jak najmniej bólu więc poruszał się bardzo powoli. Nawet się nie zorientowałem, gdy ostry ból zamienił się w błogą przyjemność. Machnięciem ręki dałem mu znak żeby przyspieszył. Upadłem na łokcie i schowałem twarz w pościeli. Mimowolnie z moich ust wydobywały się pojękiwania, które wcale nie były ciche. No to Key-Umma będzie się śmiał. Kiedy w końcu doszedłem brudząc przy tym pościel, Choi wziął mnie na kolana i namiętnie pocałował. Nie obchodziło nas to, że w każdej chwili może ktoś wejść do pokoju. Liczyliśmy się tylko my dwaj.
- To był drugi najszczęśliwszy moment w moim życiu.- powiedział a ja zmarszczyłem brwi.
- To jaki był pierwszy ?- zapytałem lekko skrempowany.
- Spotkanie ciebie.- odpowiedział, a na moje policzki wkradł się rumieniec.- Nawet po takim stosunku krępują cię komplemnty. Nawet nie wiesz jak cię kocham Lee Taemin.- oznajmił i okrył nas kołdrą po czym udaliśmy się w objęcia Morfeusza.
- Jjong podasz mi poduszkę ?- zapytałem wskazując palcem ów przedmiot. Chłopak spojrzał na mnie jak na wariata i prychnął donośnie.
- Bummie bozia rączki dała ? Nóżki masz ? Więc rusz swój ponętny tyłek i sam sobie sięgnij. - powiedział przeskakując z kanału na kanał.
- No ale ja tak wygodnie siedzę... Czekaj czy ty właśnie powiedziałeś, że mam ponętną pupcię ? - zapytałem z zaskoczeniem spoglądając na wokalistę.
- A co zaprzeczysz ? Każdy chyba to wie i taka jest prawda - odpowiedział i powrócił do wcześniej wykonywanej czynności.
- Umma ja z Minho będziemy na poddaszu, więc jakby Onew pytał to sprzątamy, a wy- wskazał na nas Maknae- nie przeszkadzajcie nam.- oznajmił.
- Bardzo taktownie poinformowałeś nas o tym, że chcecie się kochać, ale mam małą prośbę. Postaraj się aby twoje jęki i w ogóle jakiekolwiek dzwięki jakie masz zamiar wydawać nie były słyszalne w całym domu.- upomniałem go i machnięciem ręki pozwoliłem mu odejść. Gdy młodszy z gracją kociaka opuścił pomieszczenie, podskoczyłem radośnie na kanapie.
- Nasz Taeś nareszcie stanie się mężczyzną.!- pisnąłem.
- Dla mnie on zawsze będzie dzieckiem- mruknął Jonghyun opierając głowę na ramieniu przeszczęśliwej Divy.
Zamknąłęm za sobą drzwi i podszedłem do swojego chłopaka, który siedział na drewnianym krześle wpatrzony w okno.
- Powiedzieli, że nie ma sprawy. A tak poza tym Key-umma był bardzo ucieszony...- zamyśliłem się i zmarszczyłem brwi by po chwili usadowić się wygodnie na kolanach Choi. - Nasza Diva jest stanowczo zbyt domyślna- zaśmiał się chłopak i pocałował mnie w szyję. -To co robimy ?- zapytał sunąc ustami po mojej szczęce.
- No nie wiem możemy porozmawiać.- odpowiedziałem siadając na miękkim łóżku i spojrzałem na niego wymownie.
- Możemy... ale ja mam ochotę na coś trochę innego.- mruknął po czym zawisł nade mną z dzikością w oczach. Spodobało mi się to więc igrałem z nim dalej.
- Oh.! Na co masz taką ochotę ? Ja na mleko bananowe i ciasteczka, takie jak robi One...- nie dokończyłem bo przerwały mi usta Minho na swoich. Wargi chłopaka były stanowczo lepsze od ulubionego napoju czy nawet chrupiących ciasteczek. Choi nadal wisząc składał na moich ustach takie delikatne pocałunki jakby bał sie, że gdziesz zniknę.
- Nie jestem z porcelany żabolu, nigdzie ci nie ucieknę.- powiedziałem spokojnie.
- Wiem, ale nadal nie mogę uwierzyć, że tu jesteś i to ze mną - odpowiedział zjeżdżając w zagłębienie mojej szyi. Po chwili poczułem wilgotny język starszego przez co przeszły mnie ciarki na całym ciele. Powoli frżącymi rękoma zacząłem odpinać guziki od jego koszuli. Nag;le zadzwonił telefon oznajmiając połączenie piosenką No Mercy B.A.P
- Odbierz- mruknąłem chcąc wstać, lecz powstrzymała mnie jego ręka.
- Teraz jestem zajęty- oznajmił przygryzając mi ucho, natomiast prawą ręką pozbył się telefonu, mianowicie rzucił nim o ścianę co wywołało na mojej twarzy ogromny szok, ktory po chwili ustąpił uczuciu przyjemności ponieważ Choi pozbył się mojego podkoszulka i z uczuciem zaczął ssać sutki. Oddychałem ciężko co jakiś czas niechcianie jęcząć. Prawie krzyknąłem, gdy przygryzł mojego już twardego sutka.
- Nie powstrzymuj tego. Chcę słyszeć czy jest ci dobrze.- wyszeptał i zjechał niżej wsuwając język w mój pempek.
- Ale to jest takie zawstydzające.- odpowiedziałem sapiąc. Mingo przejechał dłonią po wybrzuszeniu w moich spodniach, a ja odruchowo uniosłem biodra w górę.
- Proszę zrób to dla mnie. Obiecuję, że też nic nie bedę powstrzymywał. Te chwile są tylko dla nas i nikt tego nie zniszczy.- obiecał, a ja pokiwałem nieśmiało głową. Tyle mu wystarczyło. Zębami odpiął guzik od spodni i powoli je ze mnie sciągał. Czyli ja zostałem w samych bokserkach, a on miał tylko do połowy rozpiętą koszulę. Chciałem dokończyć jej odpinanie, lecz chłopak mi w tym przeszkodził. Zmarszczyłem brwi i spojrzałem pytająco w jego czarne pełne podniecenia oczy.
- Najpierw ja zajmę się tobą, a później ty możesz robić co chcesz- mruknął i wsunął jeden palec za gumkę od mojej bielizny. Wycałował całę podbrzusze i zjerzdzał coraz niżej razem z bokserkami, które po kilku sekundach podziwiały naszą podłogę. Mimowolnie spłonąłem rumieńcem i uciekłem od wzroku partnera.
- Minee, skarbie spójrz na mnie. Jesteś piękny, nie masz się czego wstydzić. Pamiętaj to nasz pierwszy raz.- powiedział, a ja z powątpieniem spojrzałem na tę prześliczną twarz. Pocałował mnie czule, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i przejechał dłonia po mocno pobudzonym członku. Cmoknął główkę mojego penisa co wywołało u mnie ciche mruknięcie.
-Ale Key- Umma prosił o ciiiiiiiiiszę..- wysapałem ponieważ oblizał wzdłóź całego penisa. Nawet się nie zorientowałem, gdy wziął go do ust i zaczął robić chamsko powiem loda. Kilka minut później za spermą na ustach złączył nas w namiętnym pocałunku. Podniosłęm się do pozycji siedzącej i zacząłem rozpinać jego kosdzulę. Nareszcie to ja mogłem przejąć stery i patrzeć na wykrzywioną w ekstazie twarz swojego kochanka.
- Teraz moja kolej.- oznajmiłem i przyssałęm się do jabłka adama. Usiadłem na kolanach przodem do niego po czym zacząłem podgryzać jego sutki.
- Będziesz mnie teraz torturował prawda ?- zapytał z kpiącym uśmieszkiem na twarzy.
- Oj kochany nawet nie wiesz jak bardzo.- odparłem. Zachichotałem złowieszczo i ucałowałem jego umięśniony bruch. W głowie z każdą sekundą kreował się plan dzisiejszej nocy. Opruszkami palców gładziłem jego skurę wywołując na jego ciele dreszcze. Przejechałem językiem od jego szyi po linie spodni, aby po chwili zabrać się za ich odpinanie. Jednym ruchem ściągnąłem z niego jeansy i zacząłem odwiązywać sznurek od bokserek z wielkim uśmiechem na twarzy. Następnie bielizna podzieliła miejsce mojej koszulki, a ja nareszcie mogłem zrobić co planowałem.
- Wejdź we mnie.- wyszeptałem, sam sobie się dziwiąc o wypowiedziane słowa. Chłopak powolnym ruchem zbliżył się do mnie i spojrzał prosto w oczy.
- Napewno tego chcesz ?- zapytał szeptem. Przytaknąłem skinięciem głowy,a on wsadził we mnie jeden palec, całując przy tym moje plecy. Kilka chwil później dołączył do niego kolejny. Przyznam się bez bicia to było trochę niekomfortowe uczucie, ale warte przyjemności. Zamknąłem oczy, aby chociaż przez chwilę oderwać się od tego nieprzyjemnego uczucia. MInho wyjął ze mnie swoje palce, aby zastąpić je członkiem. Zacisnąłem mocno zęby tłumiąc łzy, które zdążyły pojawić się w moich oczach.
- Minee...- wyszeptał Choi.
- Nie zwracaj uwagi... Chcę doprowadzić to do końca zrozumiano ?- zapytałem podpierając się mocniej o łóżko. Chłopak jednak chciał sprawić mi jak najmniej bólu więc poruszał się bardzo powoli. Nawet się nie zorientowałem, gdy ostry ból zamienił się w błogą przyjemność. Machnięciem ręki dałem mu znak żeby przyspieszył. Upadłem na łokcie i schowałem twarz w pościeli. Mimowolnie z moich ust wydobywały się pojękiwania, które wcale nie były ciche. No to Key-Umma będzie się śmiał. Kiedy w końcu doszedłem brudząc przy tym pościel, Choi wziął mnie na kolana i namiętnie pocałował. Nie obchodziło nas to, że w każdej chwili może ktoś wejść do pokoju. Liczyliśmy się tylko my dwaj.
- To był drugi najszczęśliwszy moment w moim życiu.- powiedział a ja zmarszczyłem brwi.
- To jaki był pierwszy ?- zapytałem lekko skrempowany.
- Spotkanie ciebie.- odpowiedział, a na moje policzki wkradł się rumieniec.- Nawet po takim stosunku krępują cię komplemnty. Nawet nie wiesz jak cię kocham Lee Taemin.- oznajmił i okrył nas kołdrą po czym udaliśmy się w objęcia Morfeusza.
wtorek, 25 września 2012
19. "Miłość Wybacza"
Witam was kochani.!
Z całego mojego serduszka przepraszam, że tak późno, ale mam nawał nauki. ;/ Nawet teraz nie powinnam siedzieć i dodawać tego rozdziału tylko ostro zakuwać geografię ;p
Tylko, że miałam napisany ten rozdział i nie mogłam się powstrzymać od dodania go bo wiem jak na niego czekacie. Prosze o komentarze bo one mnie strsznie motywują, a teraz z przykrością muszę stwierdzić iż mnie wena opuściła i nie wiem co teraz zrobię ;(
Komentujcie i obserwujcie. :D
Miłego czytania <3
Po drodze z restauracji udaliśmy się na deptak na, którym odbywały się targi. Mnóstwo stoisk z przeróżnymi artykułami. Od ubrań po jedzenie. Złapałem Minho za rękę, aby nie zgubić się w tłumie. Podobało mi się to jak małe dzieci przepychały się przy stoisku z zabawkami i z radością oglądały świecące bajery.
Pociągnąłem chłopaka w kierunku namiotu z biżuterią. Mimo iż byłem chłopakiem lubiłem takie pierdołki. Mama zawsze powtarzała, że siedzi we mnie jakaś malutka część dziewczyny, która się tym fascynuje. Zazwyczaj wtedy puszyłem się z oburzenia jak paw i tupałem nogami ze złości.
Przeglądałem różne łańcuszki, aż natrafiłem na coś bardzo interesującego.
Dwie połówki serca wiszące na złotym haczyku naprawdę zwróciły moją uwagę.
- Ten łańcuszek został wykonany z najlepszej jakości srebra, idealny dla zakochanych. W tym miesiącu sprzedałem takich chyba z 50. Fascynujące jak młodzież się nimi fascynuje.- oznajmił sprzedawca nagle wyłaniający się zza szafki. Uśmiechnąłem się do niego promiennie i dokonałem zakupu. Poprosiłem jeszcze o wygrawerowanie pewnych napisów na obu częściach i zapłaciłem.
Mężczyzna ostrożnie zapakował go w małe czerwone pudełeczko i mi wręczył. Z całego tego zamieszania nie zorientowałem się, że Choi gdzieś zniknął. Rozejrzałem się dokoła i opuściłem namiot w poszukiwaniu wielkoluda.
- Tu jesteś.!- krzyknął ktoś za mną, a ja pisnąłem i odruchowo przybrałem swoją postawę obronną.
- Minho ty idioto, nie strasz mnie tak.- warknąłem i pozwoliłem mu się przytulić.
- Przepraszam zginąłem mi gdzieś i się martwiłem. Od teraz nie rozstajemy się ani na krok.- oznajmił i poczochrał moje włosy. Nie lubiłem tego, ale widziałem jaką mu to sprawia przyjemność więc zazwyczaj odpuszczałem.
- Ooo.! Wata cukrowa.! Chcę Chcę Chcę..!- pociągnąłem go za rękę i zacząłem skakać jak dziecko.
- Nie możesz jeść tak dużo cukru. Nie pamiętasz co działo się ostatnio ?- przypomniał mi.
- To wszystko przez Key-ummę.! Dał mi za dużo cukierków i batoników.- oburzyłem się i dźgnąłem go palcem w żebra.
- Co nie zmienia faktu, że dwa dni nie spałeś i trzeba było cię zamknąć na poddaszu i czekać aż ci przejdzie.- powiedział Choi i pocałował mnie w czoło.
- Ale to jest tylko wata cukrowa. Wtedy zjadłem o wiele wiele więcej.- naprostowałem i podniosłem głowę aby spojrzeć mu w oczy.
- Dobrze. Jedną małą watę możemy kupić, ale nic więcej.- oznajmił, a ja z radości wystartowałem w kierunku stoiska, lecz zostałem zatrzymany przez dłoń rapera zaciskająca się na mojej.- Ale nie rozdzielamy się- powiedział i powolnym, ślamazarnym krokiem ruszył z miejsca.
Gdy nareszcie dotarliśmy na miejsce Choi kupił mi słodkość i udaliśmy się dalej.
- Może pójdziemy sobie powróżyć.? - zaproponował starszy, a ja energicznie przytaknąłem głową. No co ? Może i nie wierzę w takie zabobony, ale przecież to tylko zabawa więc czemu nie ?
Po przekroczeniu progu namiotu, kobieta siedząca na różnych kolorowych poduszkach podniosła wzrok.
- Wiedziałam, że przyjdziecie.- rzekła i gestem wskazała nam abyśmy usiedli co po chwili nieśmiało zrobiliśmy.
- Chcielibyśmy wiedzieć co czeka nas w przyszłości.- oznajmił poważnym głosem i ścisnął moją dłoń.
- Ależ oczywiście.! Podajcie mi swoje splecione dłonie. Hmm... Widzę, że wasza miłość jest mocna, a co najważniejsze odwzajemniona. W tych czasach to naprawdę rzadkość. Jesteście sobie bardzo bliscy i obaj nie wyobrażacie sobie życia bez tej drugiej osoby., lecz nadal między wami jest tajemnica, która może zniszczyć wasz związek.- oznajmiła, a my spojrzeliśmy po sobie ze zdziwieniem. Zapłaciłem kobiecie i wybiegłem z namiotu. Co jeżeli ona mówiła prawdę ? To Minho miał przede mną jakąś tajemnicę. Zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem do domu, zamykając się w swoim pokoju. Po chwili jednak rozległo się pukanie do drzwi przerywające moją ciszę.
- Minee coś się stało ?- zapytał zatroskany Kibum.- Otwórz to porozmawiamy- dodał. Jednym ruchem otworzyłem i usiadłem na nieposłanym łóżku.
- Byliśmy z Choi u wróżki i ona powiedziała, że tajemnica w naszym związku nas rozdzieli. Uciekłem i przyjechałem tutaj. Umma ja nie chcę stracić Minho.!- pisnąłem i przytuliłem się do niego.
- Jeżeli z nim porozmawiasz i wyjaśnisz zaistniałą sytuację na pewno go nie stracisz, ja ci to mówię.- powiedział i pogłaskał mnie po głowie.
- No, ale przez ten cały czas jaki jesteśmy razem nie wyznał mi tego .! Co ja mam o tym wszystkim myśleć.?- zapytałem i spojrzałem w kocie oczy chłopaka.
- Może nie miał odwagi ? Może tak samo jak ty nie chciał cię stracić i bał się twojej reakcji ?- rozmyślał na głos Key.
- Chyba masz rację...- stwierdziłem i pocałowałem go w policzek. - Dziękuję jesteś najlepszą Ummą na całym świecie .!- powiedziałem po czym wybiegłem z domu, w celu poszukiwania rapera.
Biegałem po okolicach naszego domu, aż wpadłem na coś lub raczej na kogoś. Przede mną stał wysoki, dobrze zbudowany brunet o czarnych oczach.
- MINHO.!- wrzasnąłem i przywarłem do jego piersi.- tak bardzo cię przepraszam. Nawet Jeżeli masz jakąś tajemnicę to mnie to nie interesuje ponieważ nie chcę cię stracić.- wyszeptałem w jego koszulkę.
- Chodźmy do domu, a wszystko ci wytłumaczę- obiecał i razem, trzymając się za ręce skierowaliśmy się do naszego domu.
- Już jesteśmy.!- krzyknąłem i pomknęliśmy na poddasze, gdzie znajdował się pokój gościnny. Usiadłem na łóżku i czekałem aż chłopak zacznie swoją wypowiedź. Szczerze powiem, że bałem się tego co starszy ma mi do wyznania.
- Pięć lat temu, zanim jeszcze dostałem się do zespołu ja i mój kolega, wtedy jedyny przyjaciel, okradaliśmy sklepy. W życiu nigdy nie było nam łatwo. Nasi ojcowie stracili pracę, a przecież musieliśmy za coś żyć. Dzisiaj wiem, że to nie usprawiedliwia naszego zachowania. Wiele razy odwoziła mnie do domu policja. a mama za każdym razem się denerwowała. Pół roku później obiecałem jej, że będę uczciwie zarabiał, a część pieniędzy przekazywał rodzinie.- wyznał, a mnie zamurowało. Choi Minho najmilszy i najuczciwszy chłopak na ziemi w przeszłości kradł ?
- Minee powiedz coś.- usłyszałem jego roztrzęsiony głos. Gdy spojrzałem na jego twarz zorientowałem iż każde moje słowo znaczy dla niego bardzo wiele. Nie mogąc patrzeć jak się męczy wstałem i przytuliłem go mocno, aby dać mu swoje wsparcie.
- To było dawno rozumiem. Też jak byłem młodszy robiłem głupie rzeczy, ale zamknąłem ten rozdział i zacząłem nowy jako Taemin, tancerz i maknae zespołu SHINee. Ty też jesteś inny niż kiedyś wiem to chociaż się jeszcze nie znaliśmy.- powiedziałem i pocałowałem go najczulej jak tylko potrafiłem.
- Dziękuję, że mnie nie odrzuciłeś.- wyszeptał całując mnie w czoło.
- To nic. Miłość rozumie wszystko. Moja mama powiedziała mi kiedyś, że każdy popełnia błędy i powinienem nauczyć się wybaczać.- odpowiedziałem.
- Twoja mama była mądrą kobietą.- stwierdził.
- Tak była i nigdy o niej nie zapomnę.- przyrzekłem i przytuliłem się mocniej do chłopaka.
Z całego mojego serduszka przepraszam, że tak późno, ale mam nawał nauki. ;/ Nawet teraz nie powinnam siedzieć i dodawać tego rozdziału tylko ostro zakuwać geografię ;p
Tylko, że miałam napisany ten rozdział i nie mogłam się powstrzymać od dodania go bo wiem jak na niego czekacie. Prosze o komentarze bo one mnie strsznie motywują, a teraz z przykrością muszę stwierdzić iż mnie wena opuściła i nie wiem co teraz zrobię ;(
Komentujcie i obserwujcie. :D
Miłego czytania <3
Po drodze z restauracji udaliśmy się na deptak na, którym odbywały się targi. Mnóstwo stoisk z przeróżnymi artykułami. Od ubrań po jedzenie. Złapałem Minho za rękę, aby nie zgubić się w tłumie. Podobało mi się to jak małe dzieci przepychały się przy stoisku z zabawkami i z radością oglądały świecące bajery.
Pociągnąłem chłopaka w kierunku namiotu z biżuterią. Mimo iż byłem chłopakiem lubiłem takie pierdołki. Mama zawsze powtarzała, że siedzi we mnie jakaś malutka część dziewczyny, która się tym fascynuje. Zazwyczaj wtedy puszyłem się z oburzenia jak paw i tupałem nogami ze złości.
Przeglądałem różne łańcuszki, aż natrafiłem na coś bardzo interesującego.
Dwie połówki serca wiszące na złotym haczyku naprawdę zwróciły moją uwagę.
- Ten łańcuszek został wykonany z najlepszej jakości srebra, idealny dla zakochanych. W tym miesiącu sprzedałem takich chyba z 50. Fascynujące jak młodzież się nimi fascynuje.- oznajmił sprzedawca nagle wyłaniający się zza szafki. Uśmiechnąłem się do niego promiennie i dokonałem zakupu. Poprosiłem jeszcze o wygrawerowanie pewnych napisów na obu częściach i zapłaciłem.
Mężczyzna ostrożnie zapakował go w małe czerwone pudełeczko i mi wręczył. Z całego tego zamieszania nie zorientowałem się, że Choi gdzieś zniknął. Rozejrzałem się dokoła i opuściłem namiot w poszukiwaniu wielkoluda.
- Tu jesteś.!- krzyknął ktoś za mną, a ja pisnąłem i odruchowo przybrałem swoją postawę obronną.
- Minho ty idioto, nie strasz mnie tak.- warknąłem i pozwoliłem mu się przytulić.
- Przepraszam zginąłem mi gdzieś i się martwiłem. Od teraz nie rozstajemy się ani na krok.- oznajmił i poczochrał moje włosy. Nie lubiłem tego, ale widziałem jaką mu to sprawia przyjemność więc zazwyczaj odpuszczałem.
- Ooo.! Wata cukrowa.! Chcę Chcę Chcę..!- pociągnąłem go za rękę i zacząłem skakać jak dziecko.
- Nie możesz jeść tak dużo cukru. Nie pamiętasz co działo się ostatnio ?- przypomniał mi.
- To wszystko przez Key-ummę.! Dał mi za dużo cukierków i batoników.- oburzyłem się i dźgnąłem go palcem w żebra.
- Co nie zmienia faktu, że dwa dni nie spałeś i trzeba było cię zamknąć na poddaszu i czekać aż ci przejdzie.- powiedział Choi i pocałował mnie w czoło.
- Ale to jest tylko wata cukrowa. Wtedy zjadłem o wiele wiele więcej.- naprostowałem i podniosłem głowę aby spojrzeć mu w oczy.
- Dobrze. Jedną małą watę możemy kupić, ale nic więcej.- oznajmił, a ja z radości wystartowałem w kierunku stoiska, lecz zostałem zatrzymany przez dłoń rapera zaciskająca się na mojej.- Ale nie rozdzielamy się- powiedział i powolnym, ślamazarnym krokiem ruszył z miejsca.
Gdy nareszcie dotarliśmy na miejsce Choi kupił mi słodkość i udaliśmy się dalej.
- Może pójdziemy sobie powróżyć.? - zaproponował starszy, a ja energicznie przytaknąłem głową. No co ? Może i nie wierzę w takie zabobony, ale przecież to tylko zabawa więc czemu nie ?
Po przekroczeniu progu namiotu, kobieta siedząca na różnych kolorowych poduszkach podniosła wzrok.
- Wiedziałam, że przyjdziecie.- rzekła i gestem wskazała nam abyśmy usiedli co po chwili nieśmiało zrobiliśmy.
- Chcielibyśmy wiedzieć co czeka nas w przyszłości.- oznajmił poważnym głosem i ścisnął moją dłoń.
- Ależ oczywiście.! Podajcie mi swoje splecione dłonie. Hmm... Widzę, że wasza miłość jest mocna, a co najważniejsze odwzajemniona. W tych czasach to naprawdę rzadkość. Jesteście sobie bardzo bliscy i obaj nie wyobrażacie sobie życia bez tej drugiej osoby., lecz nadal między wami jest tajemnica, która może zniszczyć wasz związek.- oznajmiła, a my spojrzeliśmy po sobie ze zdziwieniem. Zapłaciłem kobiecie i wybiegłem z namiotu. Co jeżeli ona mówiła prawdę ? To Minho miał przede mną jakąś tajemnicę. Zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem do domu, zamykając się w swoim pokoju. Po chwili jednak rozległo się pukanie do drzwi przerywające moją ciszę.
- Minee coś się stało ?- zapytał zatroskany Kibum.- Otwórz to porozmawiamy- dodał. Jednym ruchem otworzyłem i usiadłem na nieposłanym łóżku.
- Byliśmy z Choi u wróżki i ona powiedziała, że tajemnica w naszym związku nas rozdzieli. Uciekłem i przyjechałem tutaj. Umma ja nie chcę stracić Minho.!- pisnąłem i przytuliłem się do niego.
- Jeżeli z nim porozmawiasz i wyjaśnisz zaistniałą sytuację na pewno go nie stracisz, ja ci to mówię.- powiedział i pogłaskał mnie po głowie.
- No, ale przez ten cały czas jaki jesteśmy razem nie wyznał mi tego .! Co ja mam o tym wszystkim myśleć.?- zapytałem i spojrzałem w kocie oczy chłopaka.
- Może nie miał odwagi ? Może tak samo jak ty nie chciał cię stracić i bał się twojej reakcji ?- rozmyślał na głos Key.
- Chyba masz rację...- stwierdziłem i pocałowałem go w policzek. - Dziękuję jesteś najlepszą Ummą na całym świecie .!- powiedziałem po czym wybiegłem z domu, w celu poszukiwania rapera.
Biegałem po okolicach naszego domu, aż wpadłem na coś lub raczej na kogoś. Przede mną stał wysoki, dobrze zbudowany brunet o czarnych oczach.
- MINHO.!- wrzasnąłem i przywarłem do jego piersi.- tak bardzo cię przepraszam. Nawet Jeżeli masz jakąś tajemnicę to mnie to nie interesuje ponieważ nie chcę cię stracić.- wyszeptałem w jego koszulkę.
- Chodźmy do domu, a wszystko ci wytłumaczę- obiecał i razem, trzymając się za ręce skierowaliśmy się do naszego domu.
- Już jesteśmy.!- krzyknąłem i pomknęliśmy na poddasze, gdzie znajdował się pokój gościnny. Usiadłem na łóżku i czekałem aż chłopak zacznie swoją wypowiedź. Szczerze powiem, że bałem się tego co starszy ma mi do wyznania.
- Pięć lat temu, zanim jeszcze dostałem się do zespołu ja i mój kolega, wtedy jedyny przyjaciel, okradaliśmy sklepy. W życiu nigdy nie było nam łatwo. Nasi ojcowie stracili pracę, a przecież musieliśmy za coś żyć. Dzisiaj wiem, że to nie usprawiedliwia naszego zachowania. Wiele razy odwoziła mnie do domu policja. a mama za każdym razem się denerwowała. Pół roku później obiecałem jej, że będę uczciwie zarabiał, a część pieniędzy przekazywał rodzinie.- wyznał, a mnie zamurowało. Choi Minho najmilszy i najuczciwszy chłopak na ziemi w przeszłości kradł ?
- Minee powiedz coś.- usłyszałem jego roztrzęsiony głos. Gdy spojrzałem na jego twarz zorientowałem iż każde moje słowo znaczy dla niego bardzo wiele. Nie mogąc patrzeć jak się męczy wstałem i przytuliłem go mocno, aby dać mu swoje wsparcie.
- To było dawno rozumiem. Też jak byłem młodszy robiłem głupie rzeczy, ale zamknąłem ten rozdział i zacząłem nowy jako Taemin, tancerz i maknae zespołu SHINee. Ty też jesteś inny niż kiedyś wiem to chociaż się jeszcze nie znaliśmy.- powiedziałem i pocałowałem go najczulej jak tylko potrafiłem.
- Dziękuję, że mnie nie odrzuciłeś.- wyszeptał całując mnie w czoło.
- To nic. Miłość rozumie wszystko. Moja mama powiedziała mi kiedyś, że każdy popełnia błędy i powinienem nauczyć się wybaczać.- odpowiedziałem.
- Twoja mama była mądrą kobietą.- stwierdził.
- Tak była i nigdy o niej nie zapomnę.- przyrzekłem i przytuliłem się mocniej do chłopaka.
sobota, 22 września 2012
One-Shot " Nadzieja umiera ostatnia ''
Bez zbędnego pisania zapraszam. Komentujcie i obserwujcie. ;D
Leżał skulony na zimnej podłodze i płakał. Według jego obliczeń spędził w tej wilgotnej i zimnej piwnicy już trzy tygodnie. Nie rozumiał dlaczego akurat on musiał zostać tak strasznie potraktowany.
Z daleka usłyszał odgłos ciężkich butów, które były coraz bliżej. Chłopak bał się. Wiedział co go czeka. Ten mężczyzna przychodził tu codziennie i żądał tego samego. Całe jego ciało drżało, a z oczu zaczęły wypływać łzy.
Dźwięk otwieranych drzwi przeraził go jeszcze bardziej.
- Wstań i zdejmuj spodnie, nie mam dzisiaj czasu na gry wstępne.- rozkazał agresywnym tonem i uderzył chłopaka w twarz. Kibum nigdy nie widział jego twarzy, on na to nie pozwalał.
Tak jak mówił nie pierdolił się z przygotowywaniem młodszego tylko wbił się w niego wywołując dziki przepełniony bólem krzyk. Czasami starał się myśleć iż jest to jego Jjong, ale Dino zawsze był delikatny i troskliwy, nie jak ten typ. Ale przecież Jonghyun go kochał i nie mógłby go tak strasznie skrzywdzić.
Przez jakiś czas miał nadzieję, że przyjaciele go odnajdą i zabiorą do domu, lecz po tylu tygodniach stracił wszelką nadzieję na powrót do normalnego życia. Skona tu, w tej piwnicy i nikt nie dowie się co stało się z Kim Kibumem, kolorowo-włosym chłopakiem o kocim spojrzeniu.
Natomiast gwałciciel zapiął rozporek i szybko opuścił pomieszczenie zostawiając go samego i obolałego. Tak właśnie mijały kolejne dni. Pewnego chłodnego poranka Key siedział na swoim kocu, który otrzymał od pewnej kobiety, która przynosiła mu jedzenie. Nie były to rarytasy, ale dało się przeżyć. Ponownie usłyszał ciche szuranie butów, lecz różniło się to trochę od odgłosu kroków mężczyzny. Mało co nie dostał zawału gdy nagle rozległ się strzał. Ktoś kopniakiem wyważył drzwi i rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu. Nie krył zdziwienia, gdy osoba w czarnej kominiarce pociągnęła go za rękę i wyprowadziła z pomieszczenia. Przeprowadził go przez następne pokoje z bronią uniesioną ku górze. Przez nadmierną adrenalinę prawie narobił w spodnie. Chłopak nie krył przerażenia patrząc na przedmiot śmierci. Zastanawiał się kto kryje się pod czarnym kawałkiem materiału, gdy nagle został popchnięty na ścianę i padł kolejny strzał po czym ponownie był zmuszony do ruchu. Został wepchnięty do sportowego samochodu, a tajemniczy chłopak przekręcił kluczyk i z piskiem opon ruszył na najbliższą autostradę w kierunku Seulu. Nie miał pojęcia kim jest ów osoba, ale z tego co zauważył był profesjonalistą. Prędkość z jaką się przemieszczali wywoływała w brzuchu Kibuma odruchy wymiotne.
- Możemy zwolnić ?- zapytał drżącym głosem.
- Jeżeli teraz zwolnimy dogonią nas i dopadną. Za pięć minut znajdziemy się w bezpiecznym miejscu i będziesz mógł odpocząć, a ja wszystko ci wytłumaczę.- zapewnił drastycznie skręcając w lewo. Wjechali na teren jakiejś starej, opuszczonej fabryki. Zaparkowali srebrnego Jaguara na tyłach budynku i opuścili wnętrze pojazdu. Tajemniczy chłopak zabrał dużą torbę z bagażnika i ruszył śladem młodszego.
- Masz przebierz się. W środku masz też coś do jedzenia i picia- oznajmił podając mu torbę.
- Gdzie... Gdzie mogę się przebrać ?- zapytał cichutko kim, natomiast jego towarzysz prychnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Kibum, nie wymyślaj, nie raz i nie dwa widziałem cię w bokserkach lub bez nich.- zaśmiał się i patrzył na jego reakcje.
- Kim ty jesteś, że mówisz takie rzeczy ?!- ryknął cały czerwony na twarzy i zerwał się na równe nogi.
- Jestem...- zaczął i zdjął czarną kominiarkę z głowy.
- JONGHYUN.!!!- pisnął i rzucił się na chłopaka, kurczowo trzymając koszulkę ukochanego.
- Kibum tak się stęskniłem.- powiedział i przyciągnął go bliżej siebie zamykając w niedźwiedzim uścisku.
- Myślałem, że już nigdy cię nie zobaczę.- wyłkał w jego klatkę piersiową dławiąc się łzami.
- Spokojnie jesteś bezpieczny. Zająłem się tym kretynem, który miał czelność cię krzywdzić przez cały ten czas.- zapewnił Jong i pogłaskał go po głowie- Pamiętaj, nigdy nie trać nadziei. Po twoim zniknięciu nie myślałem o niczym innym jak tylko cię odnaleźć. Byłem pewien, że nie opuściłem okolic Seulu. Dostałem się na kurs policyjny i wykupiłem pozwolenia na posiadanie broni. Poznałem też chłopaka, który pomoże zatuszować śmierć tego gnojka.- rzekł chłopak. Key patrzył na niego z nie dowierzeniem wymalowanym na twarzy i dumą.
- Zrobiłeś to wszystko dla mnie ?- wyszeptał łamiącym się głosem, dotykając opruszkami palców jego rozgrzanego policzka.
- Bummie od samego początku wariowałem, gdy nie było się przy nie. Minho próbował odwrócić moją uwagę sportem, lecz nie wychodziło mu to za dobrze. Zrozum za ciebie mógłbym poświęcić życie.- powiedział a oczy mu się zaszkliły. Starszy był w tym momencie najszczęśliwszym człowiekiem w Azji. Odnalazł swoją miłość i mógł cieszyć się jego obecnością.
Leżał skulony na zimnej podłodze i płakał. Według jego obliczeń spędził w tej wilgotnej i zimnej piwnicy już trzy tygodnie. Nie rozumiał dlaczego akurat on musiał zostać tak strasznie potraktowany.
Z daleka usłyszał odgłos ciężkich butów, które były coraz bliżej. Chłopak bał się. Wiedział co go czeka. Ten mężczyzna przychodził tu codziennie i żądał tego samego. Całe jego ciało drżało, a z oczu zaczęły wypływać łzy.
Dźwięk otwieranych drzwi przeraził go jeszcze bardziej.
- Wstań i zdejmuj spodnie, nie mam dzisiaj czasu na gry wstępne.- rozkazał agresywnym tonem i uderzył chłopaka w twarz. Kibum nigdy nie widział jego twarzy, on na to nie pozwalał.
Tak jak mówił nie pierdolił się z przygotowywaniem młodszego tylko wbił się w niego wywołując dziki przepełniony bólem krzyk. Czasami starał się myśleć iż jest to jego Jjong, ale Dino zawsze był delikatny i troskliwy, nie jak ten typ. Ale przecież Jonghyun go kochał i nie mógłby go tak strasznie skrzywdzić.
Przez jakiś czas miał nadzieję, że przyjaciele go odnajdą i zabiorą do domu, lecz po tylu tygodniach stracił wszelką nadzieję na powrót do normalnego życia. Skona tu, w tej piwnicy i nikt nie dowie się co stało się z Kim Kibumem, kolorowo-włosym chłopakiem o kocim spojrzeniu.
Natomiast gwałciciel zapiął rozporek i szybko opuścił pomieszczenie zostawiając go samego i obolałego. Tak właśnie mijały kolejne dni. Pewnego chłodnego poranka Key siedział na swoim kocu, który otrzymał od pewnej kobiety, która przynosiła mu jedzenie. Nie były to rarytasy, ale dało się przeżyć. Ponownie usłyszał ciche szuranie butów, lecz różniło się to trochę od odgłosu kroków mężczyzny. Mało co nie dostał zawału gdy nagle rozległ się strzał. Ktoś kopniakiem wyważył drzwi i rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu. Nie krył zdziwienia, gdy osoba w czarnej kominiarce pociągnęła go za rękę i wyprowadziła z pomieszczenia. Przeprowadził go przez następne pokoje z bronią uniesioną ku górze. Przez nadmierną adrenalinę prawie narobił w spodnie. Chłopak nie krył przerażenia patrząc na przedmiot śmierci. Zastanawiał się kto kryje się pod czarnym kawałkiem materiału, gdy nagle został popchnięty na ścianę i padł kolejny strzał po czym ponownie był zmuszony do ruchu. Został wepchnięty do sportowego samochodu, a tajemniczy chłopak przekręcił kluczyk i z piskiem opon ruszył na najbliższą autostradę w kierunku Seulu. Nie miał pojęcia kim jest ów osoba, ale z tego co zauważył był profesjonalistą. Prędkość z jaką się przemieszczali wywoływała w brzuchu Kibuma odruchy wymiotne.
- Możemy zwolnić ?- zapytał drżącym głosem.
- Jeżeli teraz zwolnimy dogonią nas i dopadną. Za pięć minut znajdziemy się w bezpiecznym miejscu i będziesz mógł odpocząć, a ja wszystko ci wytłumaczę.- zapewnił drastycznie skręcając w lewo. Wjechali na teren jakiejś starej, opuszczonej fabryki. Zaparkowali srebrnego Jaguara na tyłach budynku i opuścili wnętrze pojazdu. Tajemniczy chłopak zabrał dużą torbę z bagażnika i ruszył śladem młodszego.
- Masz przebierz się. W środku masz też coś do jedzenia i picia- oznajmił podając mu torbę.
- Gdzie... Gdzie mogę się przebrać ?- zapytał cichutko kim, natomiast jego towarzysz prychnął i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Kibum, nie wymyślaj, nie raz i nie dwa widziałem cię w bokserkach lub bez nich.- zaśmiał się i patrzył na jego reakcje.
- Kim ty jesteś, że mówisz takie rzeczy ?!- ryknął cały czerwony na twarzy i zerwał się na równe nogi.
- Jestem...- zaczął i zdjął czarną kominiarkę z głowy.
- JONGHYUN.!!!- pisnął i rzucił się na chłopaka, kurczowo trzymając koszulkę ukochanego.
- Kibum tak się stęskniłem.- powiedział i przyciągnął go bliżej siebie zamykając w niedźwiedzim uścisku.
- Myślałem, że już nigdy cię nie zobaczę.- wyłkał w jego klatkę piersiową dławiąc się łzami.
- Spokojnie jesteś bezpieczny. Zająłem się tym kretynem, który miał czelność cię krzywdzić przez cały ten czas.- zapewnił Jong i pogłaskał go po głowie- Pamiętaj, nigdy nie trać nadziei. Po twoim zniknięciu nie myślałem o niczym innym jak tylko cię odnaleźć. Byłem pewien, że nie opuściłem okolic Seulu. Dostałem się na kurs policyjny i wykupiłem pozwolenia na posiadanie broni. Poznałem też chłopaka, który pomoże zatuszować śmierć tego gnojka.- rzekł chłopak. Key patrzył na niego z nie dowierzeniem wymalowanym na twarzy i dumą.
- Zrobiłeś to wszystko dla mnie ?- wyszeptał łamiącym się głosem, dotykając opruszkami palców jego rozgrzanego policzka.
- Bummie od samego początku wariowałem, gdy nie było się przy nie. Minho próbował odwrócić moją uwagę sportem, lecz nie wychodziło mu to za dobrze. Zrozum za ciebie mógłbym poświęcić życie.- powiedział a oczy mu się zaszkliły. Starszy był w tym momencie najszczęśliwszym człowiekiem w Azji. Odnalazł swoją miłość i mógł cieszyć się jego obecnością.
wtorek, 18 września 2012
Strona na Facebook'u
Moje kochane. (kochane bo o ile dobrze wiem żaden chłopak nie czyta mojego bloga ;p) Założyłam stronę na facebook'u. Jeżeli chcecie polubcie, a jeżeli sami takową posiadacie dajcie link chętnie polubię ;D No to by było na tyle. Jutro rozdziału nie będzie ponieważ zapodział mi się gdzieś zeszyt i mam trening piłki ręcznej (zaciągnięta siłą). Jeżeli nie będę dawała znaków życia to znaczy iż padłam ;p http://www.facebook.com/#!/pages/I-Jak-Tu-Nie-Kocha%C4%87-Azjat%C3%B3w/466517903380320
Subskrybuj:
Posty (Atom)
